na Klimczok

W niedzielę pogoda dopisała (nareszcie) więc wybraliśmy się na Klimczok. Kuba dał rade i niezmordowanie na Klimczoku biegał zamiast odpoczywać. W efekcie drogę powrotną trzeba było go nieść na plecach. Nie obyło się też bez strat. W wyniku potknięcia podczas zbiegania i upadku został zdarty nos i zjedzony piasek (O lądowaniu w błocie na początku…

wtorek

Ciężko powiedzieć czy to wiosna czy już lato. Biorąc pod uwagę, że tydzień wcześniej byłem na nartach i było całkiem dużo śniegu aktualna pogoda wydaje się co najmniej dziwna 😉