fajnie jak można spotkać takie widoki jak ta sarenka pasąca się na łące
więcej zdjęć na blogu ślubnym
fajnie jak można spotkać takie widoki jak ta sarenka pasąca się na łące
więcej zdjęć na blogu ślubnym
Cisza na blogu była nieprzypadkowa ponieważ wybraliśmy się na urlop. Ze względu na Kubę zdecydowaliśmy się ponownie odwiedzić Grecję a dokładnie Kretę. Wybraliśmy znowu biuro Itaka oraz hotel Minerva Dore, który już znaliśmy z poprzedniego wyjazdu. Cóż, tym razem odnieśliśmy wrażenie, że jakość usług była niższa. Biura Itaka, które dało ciała już na początku informując nas o zerowym limicie bagażu na dziecko (strona internetowa, infolinia, ulotki) co w znacznym stopniu skomplikowało proces logistyki pakowania (po czym okazało się na lotnisku, że na dziecko przypada extra 20kg) oraz za sprawą rezydenta pana Pawła P. któremu wydawało się, że to on jest na wakacjach i wreszcie samego hotelu, który z napływem kolejnego turnusu jakby też nieco odpuścił. Bardzo dobrze było to widać po posiłkach. Tak jakby mieli konkretny budżet tygodniowy niezależny od ilości gości. Im mniej gości tym lepsze posiłki i odwrotnie. Podam przykład sałatki greckiej, która składała się z (uwaga przepis): sałaty, papryki, ogórka, pomidora, cebuli, odrobiny fety i… raz dodatkowo były 2 oliwki. W najgorszym momencie sałatka składała się z samego ogórka i pomidora. O innych sprawach nie chce mi się nawet pisać. Jak ktoś się będzie wybierać do tego hotelu niech pyta – chętnie odpowiem na pytania. W każdym razie ani pan Paweł ani sam hotel nie dał rady popsuć nam humoru i wakacji. Na gorąco praktycznie wrzucam kilka widoczków z naszych greckich wakacji.
Port Wenecki w Chani
Gramvousa
Paleochora
w drodze do Sougi – a tam na miejscu niespodzianka – plaża nudystów
Umówiłem się dzisiaj na plener – miała być fantastyczna pogoda – i była tyle tylko, że do godziny 15-16. Kiedy wreszcie przebijając się przez korki i odnajdując drogę przez rozryte ulice okolic Bielska Białej dojechałem na miejsce spotkania zaczęło padać. Postanowiliśmy mimo wszystko zrobić kilka zdjęć.
Zacznę od tego, że ślub odbył się we Wrocławiu. Szkoda, że nie wymyślono możliwości szybszego przemieszczania się. Zwłaszcza powrót do domu był masakryczny. Ceremonia i zabawa weselna miały miejsce w bardzo przyjemnym miejscu jakim jest Karczma Rzym prowadzona przez przemiłych właścicieli. Przyznam się, że trochę miałem tremę ponieważ mama Martyny jest (podobno) moją fanką – a dokładniej ujmując moich zdjęć
Stąd poniekąd znalazłem się we Wrocławiu na ślubie Martyny i Jakuba. W załączeniu kilka zdjęć z wczorajszego dnia.
Uwielbiam moment kiedy Pani Młoda spogląda w lustro po zakończonym makijażu
Pogoda dopisała wyśmienicie ale obawy czy nie będzie padać i czy pobliska rzeka nie wyleje były zasadne…
I wreszcie sama ceremonia – pod dębem. Prawda, że romantycznie?
Wczorajsze popołudnie spędziliśmy wspólnie z Ania i Patrykiem na sesji plenerowej. Przyznam, że miałem problem z wyborem zdjęć do tej zajawki ale nie chciałem przeginać wrzucając np. 30 zdjęć ![]()
No ale z nimi to już taki problem – ponieważ z dnia ślubu zrobiłem również znacznie więcej zdjęć niż normalnie…
p.s.
No i muszę to napisać… Pamiętacie wstawkę zapowiadającą reklamy na tv polsat gdzie parka jeździ ruchomymi schodami? No to właśnie oglądaliście Patryka ![]()
Normalnie człowiek renesansu