Ostatni raz kościół zrobił na mnie tak ogromne wrażenie w ubiegłym roku w Nysie. Tym razem zaliczyłem opad szczęki w Bazylice katedralnej Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu. Co prawda moja Ania stwierdziła, że jej się takie kościoły nie podobają ale ja jestem pod wrażeniem wyglądu i wkładu pracy jaki ktoś włożył w wykonanie polichromii.
Z ciekawostek – ksiądz prowadzący wcześniejszy ślub po zdjęciu ornatu pokazał t-shirta z grafiti w kształcie buźki słoneczka. Po chwili zarzucił na niego sutanne z której wyzierało grafiti na torsie – niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia bo gdy podniosłem aparat do oka ten sprytnie odwrócił się plecami. Ksiądz prowadzący mszę na ślubie Angeliki i Łukasza co prawda zweryfikował moje świadectwo ukończenia kursu – czego nie lubie – ale później okazał się bardzo sympatycznym i pełnym humoru człowiekiem. Kazanie i dowcipy w trakcie mszy były super. Tak sobie wyobrażam właśnie ślub w kościele.


















